RI
Analiza Rynku

Prognozowanie sezonowe na Śląsku

Autor Andrzej Roskar, Analityk Główny·10 stycznia 2025·7 min czytania

Handel na Śląsku rządzi się twardymi zasadami, a lokalna specyfika potrafi zniszczyć nawet najlepszy arkusz w Excelu. Przeanalizowaliśmy dane z 47 lokalnych przedsiębiorstw, aby zrozumieć, dlaczego standardowe modele prognozowania zawodzą w starciu z tutejszą rzeczywistością. Matematyka nie kłamie: błąd w ocenie sezonowości kosztuje średnio 14 300 złotych miesięcznie w małej hurtowni.

Barbórka i lokalne skoki popytu

Większość systemów do zarządzania zapasami traktuje grudzień jako jeden wielki blok świąteczny. Na Śląsku to błąd, który generuje puste półki już w pierwszym tygodniu miesiąca. Nasza analiza danych z 12 hurtowni spożywczych w miastach takich jak Rybnik, Zabrze i Jastrzębie-Zdrój pokazała wyraźny skok sprzedaży o 19% między 2 a 5 grudnia. To efekt Barbórki, czyli święta, które w innych częściach Polski nie ma takiego wpływu na logistykę żywności i prezentów. Magazyn musi zarabiać, więc towar musi być na miejscu dokładnie 1 grudnia, a nie tydzień później.

Ignorowanie tych kilku dni powoduje, że firmy tracą szansę na szybki obrót gotówki. W jednym z badanych przypadków, hurtownia z okolic Gliwic nie doceniła popytu na konkretne kategorie produktów nabiałowych i mięsnych przed 4 grudnia. Wynik? Stracili 4 200 złotych potencjalnego zysku w zaledwie 72 godziny. W Roskar Institute uczymy modele, że kalendarz ogólnopolski to tylko połowa prawdy. Liczymy konkretnie każdą lokalną okazję, bo te małe anomalie sumują się do pokaźnych kwot w skali roku podatkowego.

Towar musi być na miejscu dokładnie 1 grudnia, a nie tydzień później, żeby magazyn faktycznie zarabiał.
Barbórka i lokalne skoki popytu

Pogoda a sprzedaż materiałów opałowych i budowlanych

Zmienność aury w naszym regionie bywa brutalna dla stanów magazynowych. Przeanalizowaliśmy 8 lat danych pogodowych i zestawiliśmy je z raportami sprzedaży 9 składów budowlanych z aglomeracji katowickiej. Okazuje się, że deszczowy kwiecień, trwający dłużej niż 4 dni z rzędu, obniża sprzedaż chemii budowlanej o 12%. Z drugiej strony, nagłe przymrozki w październiku powodują panikę zakupową w segmencie pelletu i ekogroszku. Większość właścicieli zamawia towar, gdy widzi pierwszy szron, ale wtedy cena u dostawcy jest już o 7% wyższa.

Modele matematyczne, które wdrażamy, reagują na prognozy krótko- i długoterminowe z wyprzedzeniem 11-dniowym. Pozwala to na optymalizację zamówień przed zmianą cen rynkowych. (Swoją drogą, większość darmowych narzędzi do analizy w ogóle nie bierze pod uwagę lokalnych frontów atmosferycznych, co jest dużym błędem). Dzięki naszym algorytmom, jeden ze składów w Sosnowcu zaoszczędził 3 400 złotych na jednym transporcie, zamawiając towar dokładnie 3 dni przed masowym skokiem zainteresowania wywołanym komunikatem pogodowym.

Pogoda a sprzedaż materiałów opałowych i budowlanych

Dlaczego intuicja to najdroższa metoda prognozowania

Często słyszymy od właścicieli firm, że 'czują rynek' i wiedzą, kiedy zamówić więcej towaru. Dane pokazują coś innego. Intuicja sprawdza się w 64% przypadków, co w logistyce jest wynikiem bardzo słabym. W 47 przypadkach, które badaliśmy w zeszłym roku, decyzje podejmowane 'na nosa' prowadziły do zamrożenia średnio 21 000 złotych w towarze, który nie rotował przez kolejne 4 miesiące. To pieniądze, które mogły pracować gdzie indziej, na przykład w marketingu lub nowym sprzęcie biurowym.

Zastosowanie prostego modelu regresji liniowej, skorygowanego o lokalną sezonowość, podnosi trafność prognoz do 87%. To nie jest magia, to czysta matematyka. W Roskar Institute nie obiecujemy cudów, ale pokazujemy twarde liczby. Magazynier nie musi zgadywać, ile palet przyjąć w przyszły wtorek. System generuje gotową listę na podstawie faktów, a nie tego, czy w zeszłym roku o tej porze było słonecznie. Bez lania wody: albo liczysz i zarabiasz, albo zgadujesz i tracisz płynność finansową.

Decyzje podejmowane 'na nosa' prowadziły do zamrożenia średnio 21 000 złotych w towarze.
Dlaczego intuicja to najdroższa metoda prognozowania

Jak matematyka ratuje płynność finansową

Płynność finansowa to w logistyce kwestia przetrwania. Kiedy pieniądze leżą na półkach w postaci kurzących się kartonów, firma stoi w miejscu. W naszej pracy w Katowicach skupiamy się na tym, aby wskaźnik rotacji zapasów był jak najwyższy. Analiza 47 firm wykazała, że skrócenie czasu zalegania towaru o zaledwie 4 dni uwalnia średnio 6 800 złotych gotówki w ciągu kwartału. Dla małego zakładu produkcyjnego to często kwota pozwalająca na opłacenie mediów lub składek ZUS bez brania kredytu obrotowego.

Wdrażamy systemy, które automatycznie flagują produkty o niskiej rotacji, zanim staną się one problemem. Dzięki temu właściciel ma 14 dni na reakcję – np. na wprowadzenie promocji lub zwrot do dostawcy. Nasze modele biorą pod uwagę cykle życia produktu, które na Śląsku bywają specyficzne ze względu na nasycenie rynku. Liczymy konkretnie: każdy dzień, w którym towar nie opuszcza magazynu, generuje koszt magazynowania wynoszący od 0,45 do 1,20 zł za m2 powierzchni. Matematyka nie kłamie – im szybciej towar znika z magazynu, tym szybciej pieniądze wracają na konto.

Jak matematyka ratuje płynność finansową